Witam. Moja narzeczona miala operacje halluxow 4 miesiace temu. Halluxy byly dosc duze, trzech ortopedow zalecilo operacje. Wybralismy szpital w Zgorzelcu pod kierownictwem doktora Rojka. W dzien operacji okazalo sie, ze operacji nie bedzie bo szpital juz nie operuje z braku funduszy. Zlapalismy doktora Rojka na korytarzu i ze lzami w oczach wyblagalismy. Przyja moja narzeczona na oddzial. Nastepnego dnia przeprowadzono zabieg. Operowano 2 nogi na raz. Jedna noge jeden doktor,druga inny. Pan Rojek nie operowal. 2 dni po zabiegu zostala wypisana ze szpitala, chociaz czula sie fatalnie. Po dwoch tygodniach zdjecie szwow. Po nastepnych 4 zdjecie drutow. Pojechalismy na zdjecie drutow i lekarz ktory nas przyjmowal byl najgorsza menda jaka w zyciu widzialem. Darl sie ze narzeczona powinna chodzic ,z wielka łaska jej wyjal te druty i praktycznie wyrzucil za drzwi. Nie obejrzal nog, nie dotknal, nic. Po prostu wyrzucil nas jakbysmy byli jakimis nieproszonymi goscmi. Po okolo 2 miesiacach nogi bardzo puchly. Rany od szwow nie chcialy sie goic. Okazalo sie ze w ranach jest gronkowiec. Po opanowaniu infekcji poszlismy do prywatnego ortopedy z pytaniem co dalej robic z nogami bo nie dostalismy zadnych wytycznych dotyczacych rehabilitacji i ze nogi dziwnie wygladaja. Rehabilitantka byla w szoku ze nie dostalismy zadnego skierowania na cwiczenia. Natychmiast kazala isc na rehabilitacje. Rehabilitacje narzeczona miala przez 2 tygodnie, potem wizyta w kolejnym gabinecie i diagnoza. Operacja zostala zle zrobiona. Lekarz byl w szoku jak mlodej osobie mozna robic operacja metoda Kramera na druty. Nie dac zadnych wytycznych odnosnie rehabilitacji, cwiczen, nic, totalnie nic. Zalamalismy sie. Poszlismy do kolejnego lekarza ortopedy i prosilismy o opinie co zostalo zle zrobiine. Oczywiscie zaden z nich nie chce powiedziec ze operacja zostala zle zrobiona, uslyszelismy tylko ze to sie zdarza. Tylko jeden z nich powiedzial co zostalo zle zrobione i kiedy i ze to wina operujacych oraz braku opieki pooperacyjnej. Szkoda ze nie mielismy dyktafonu. Ostatni lekarz polecil ze mozna zrobic zabieg naprawczy stopy zaczynajacy sie od 5 tys ale nie daje gwarancji ze sie uda. Stopa jest szeroka, duzy palec odgiety do gory i na bok, nie wraca na swoja pozyche nawet po kilku tygodniach masazy. Od operacji minely 4 miesiace, dalej chodzimy na rehabilitacje, narzeczona nie staje na cala stope, nie trzyma rownowagi bo nie ma podparcia na duzym palcu. Nogi bila, nie puchna. Powiedzcie mi czy mozna pozwac szpital w Zgorzelcu gdzie byla robiona operacja. Nie mozemy tego tak zostawic, nie pozwole zeby mloda dziewczyna byla kaleka do konca zycia. Nie stac nas na kolejne operacje i chcemy zalatwic to polubownie ze szpitalem zeby to naprawil. Mamy prawnika w rodzinie ktory to poprowadzi ale powiedzcie czy jest sens, czy moze pozwac lekarzy, czy tego ktory jej zdejmowal druty i ja wyrzucil. Dodam ze nie miala robionego zdjecia rtg przed operacja, tylko po. Szok. Prosze poratujcie rada co robic.
← Wszystkie tematyMarcin. J · Eda · noire ·
Rozmowa pacjentów
3 Wypowiedzi · Ostatni wpis: 13.05.2021 14:35
Strona 1 z 1
Jak to się skończyło? Czy już ok?
I jak to dalej się potoczyło?

